Największy mit HR: „ludzie nie chcą się rozwijać”

Sztuczna inteligencja coraz częściej wspiera proces uczenia się i zarządzania rozwojem kompetencji. Czy jednak AI rzeczywiście uczy szybciej niż człowiek? W artykule analizujemy mechanizmy uczenia się, rolę danych i informacji zwrotnej oraz pokazujemy, w jakim kierunku zmierza nowoczesne kształcenie w szkolnictwie wyższym. Sprawdź, jak technologia i odpowiednio zaprojektowane systemy mogą realnie wspierać uczelnie i studentów w obliczu wyzwań przyszłości.


Rynek pracy nie przechodzi dziś jednej wielkiej transformacji. Przechodzi setki mikrotransformacji, które dzieją się jednocześnie w zespołach, procesach i codziennych zadaniach.

„Ludzie nie chcą się rozwijać.”

Brzmi jak diagnoza, ale bardzo często jest tylko uproszczeniem.

Bo jeśli pracownicy odkładają szkolenia, nie kończą kursów albo traktują rozwój jak kolejny obowiązek do odhaczenia, problem nie musi leżeć w braku ambicji.

Może leżeć w tym, że organizacja nie pokazuje im, po co ten rozwój jest potrzebny, jak łączy się z ich pracą i jakie kompetencje naprawdę będą miały znaczenie za kilka miesięcy.

Czy firmy potrafią projektować rozwój tak, aby nadążał za mikrotransformacjami rynku pracy.

W 2026 roku rozwój konkuruje z przeciążeniem

Dzisiejszy pracownik funkcjonuje w środowisku ciągłych zmian. AI, automatyzacja, nowe systemy, zmiany procesów, praca hybrydowa i presja na efektywność sprawiają, że rozwój kompetencji jest potrzebny bardziej niż kiedykolwiek.

Jednocześnie to właśnie w takim środowisku najłatwiej o prokrastynację.

Nie dlatego, że ludzie nie chcą się uczyć. Dlatego, że mają za dużo bodźców, za mało czasu i zbyt mało jasności, co naprawdę jest ważne.

W tym miejscu HR często popełnia błąd. Próbuje odpowiedzieć na problem większą liczbą szkoleń. Więcej kursów. Więcej materiałów. Więcej tematów. Więcej obowiązkowych ścieżek.

Tymczasem większa liczba szkoleń nie rozwiązuje problemu, jeśli nie wiadomo, które kompetencje są kluczowe, kto naprawdę ich potrzebuje i jak zmierzyć efekt po zakończeniu kursu.

W raporcie TalentLMS 2026 aż 95% menedżerów HR zgodziło się, że lepsze szkolenia i rozwój kompetencji poprawiają retencję, a 73% pracowników wskazało, że lepsze możliwości rozwoju zwiększyłyby ich skłonność do pozostania w firmie. To pokazuje, że rozwój nadal jest jednym z kluczowych czynników zaangażowania.

Rozwój działa, kiedy ma sens, strukturę i informację zwrotną

Skuteczny rozwój kompetencji nie zaczyna się od katalogu kursów. Zaczyna się od odpowiedzi na kilka podstawowych pytań.

Jakie kompetencje są dziś kluczowe dla organizacji?
Jakie kompetencje będą potrzebne za rok?
Gdzie są największe luki?
Które zespoły potrzebują wsparcia najpilniej?
Jak mierzymy zmianę po szkoleniu?
Czy pracownik wie, co zyska dzięki rozwojowi?

Dopiero wtedy szkolenie staje się częścią procesu, a nie osobnym zadaniem do wykonania.

To szczególnie ważne w pracy z młodszymi pokoleniami. Generacja Z i kolejne roczniki wchodzące na rynek pracy są przyzwyczajone do szybkiej informacji zwrotnej, personalizacji i jasnego kontekstu. Jeśli rozwój kompetencji nie daje im tych elementów, bardzo szybko traci znaczenie.

Nie oznacza to, że trzeba zamienić każdą ścieżkę rozwoju w atrakcyjną aplikację. Oznacza to, że trzeba projektować rozwój z większą świadomością.

Pracownik powinien wiedzieć, co rozwija, po co to robi i jak rozpozna postęp.

Od prokrastynacji do zaangażowania

Prokrastynacja nie jest zwykłym odkładaniem zadania na później. To mechanizm, w którym człowiek opóźnia działanie, mimo że wie, że może to przynieść negatywne konsekwencje. W środowisku pracy bardzo często myli się ją z brakiem zaangażowania, lenistwem albo oporem wobec rozwoju.

To błąd.

W kontekście rozwoju kompetencji prokrastynacja może być sygnałem, że pracownik nie widzi sensu działania, nie rozumie celu szkolenia albo nie ma poczucia wpływu na własną ścieżkę rozwoju. Może też oznaczać przeciążenie, brak jasnych priorytetów lub niedopasowanie treści do realnych zadań.

Dlatego pierwszym krokiem nie powinno być ocenianie postawy pracownika. Powinna nim być diagnoza.

Jak rozpoznać prokrastynację w procesach rozwojowych?

Nie chodzi wyłącznie o to, że ktoś nie ukończył szkolenia w terminie. Znacznie ważniejsze są powtarzające się wzorce zachowania: częste rozpoczynanie kursów bez ich kończenia, odkładanie modułów wymagających aktywnego udziału, niska aktywność w ćwiczeniach, brak reakcji na przypomnienia albo wykonywanie zadań dopiero tuż przed ostatecznym terminem.

Takie sygnały nie muszą oznaczać, że pracownik nie chce się rozwijać. Mogą pokazywać, że w procesie brakuje jednego z kluczowych elementów: sensu, struktury, informacji zwrotnej albo dopasowania do roli.

Dobrze zaprojektowany system rozwoju pozwala te sygnały wychwycić wcześniej. Dane o aktywności, postępach, wynikach, czasie spędzonym na platformie czy przerwanych ścieżkach rozwojowych pomagają odróżnić brak motywacji od źle zaprojektowanego procesu.

To ma ogromne znaczenie.

Bo jeśli firma błędnie zinterpretuje prokrastynację jako „brak chęci”, może stracić potencjał pracownika, który w rzeczywistości potrzebuje lepiej dopasowanej ścieżki, feedbacku albo jasnego powiązania rozwoju z celami zawodowymi.

Eliminacja właściwej bariery pozwala wydobyć potencjał talentu. Czasem nie trzeba zmieniać człowieka. Trzeba zmienić warunki, w których ma się rozwijać.

I właśnie w tym miejscu HR przechodzi od zarządzania szkoleniami do zarządzania potencjałem.

Wnioski

Pytanie nie brzmi, czy ludzie unikają rozwoju. Znacznie ważniejsze jest to, w jakich warunkach ten rozwój ma się odbywać.

W wielu organizacjach rozwój kompetencji funkcjonuje obok codziennej pracy. Pracownik dostaje dostęp do szkolenia, ale ma je zrealizować „kiedy znajdzie czas”. W praktyce oznacza to często wieczór, przerwę między zadaniami albo moment, w którym bieżące obowiązki akurat pozwolą na chwilę skupienia.

To trudny model.

Samo udostępnienie szkolenia nie daje jeszcze odpowiedzi.

Potrzebne są dane. Potrzebna jest diagnoza. Potrzebne są cele, ścieżki rozwoju, feedback i możliwość sprawdzenia, czy nowa wiedza przekłada się na pracę.

Właśnie tu rozwój kompetencji przestaje być kwestią dobrej woli pracownika albo intuicji działu HR. Staje się procesem, który trzeba zaplanować i mierzyć.

Systemy takie jak LearnWay HR 360° pomagają uporządkować ten obszar. Pozwalają analizować kompetencje, planować ścieżki rozwoju, monitorować postępy, zbierać informację zwrotną i sprawdzać, czy działania rozwojowe wspierają realne cele organizacji.

Dzięki temu pracodawca nie inwestuje „w szkolenia”. Inwestuje w konkretne kompetencje, których rozwój można obserwować, porównywać i doskonalić.

A pracownik nie dostaje kolejnego zadania do wykonania po godzinach. Dostaje jasny proces, który pokazuje, co rozwija, po co to robi i jak ten rozwój wpływa na jego rolę w organizacji.

To właśnie w tym miejscu mit o braku chęci do rozwoju traci sens.

Problemem nie jest sama niechęć ludzi.

Problemem jest brak systemu, który potrafi połączyć potrzeby pracownika, cele organizacji i mierzalne efekty rozwoju.